Szwajcarzy ugotują się w upalnym Kansas City, a bukmacherzy znowu śpią.

Bukmacherzy za bardzo naoglądali się skrótów z ostatniego meczu Szwajcarii. Zobaczyli ładne zero po stronie straconych goli i uznali, że Murat Yakin wymyślił futbol na nowo. Szkoda tylko, że analitycy w klimatyzowanych biurach zapominają o brutalnej rzeczywistości pucharowej.
Szwajcarzy wypluli płuca przez sto dwadzieścia minut szarpaniny w 1/8 finału. Teraz, na miękkich i zmęczonych nogach, muszą odbyć podróż z zachodniego wybrzeża prosto do dusznego Kansas City. Czeka tam na nich piekielna wilgotność, upał i trybuny, które będą przypominać przedmieścia Buenos Aires.
Bezzębny atak ratuje obronę mistrzów
Trzeba uczciwie przyznać, że defensywa „Albicelestes” w fazie pucharowej przypominała obrotowe drzwi w supermarkecie. Z Egiptem dawali się ogrywać w tak naiwny sposób, że Lionel Scaloni musiał rwać włosy z głowy. Tylko co z tego, skoro Helweci właśnie stracili najlepsze narzędzie zbrodni?
Potwierdzona absencja Johana Manzambiego to dla Szwajcarii absolutna katastrofa w kontekście tego starcia. Bez jego szalonych, wertykalnych rajdów i wprowadzania chaosu, szwajcarski kontratak staje się przeraźliwie przewidywalny. Argentyńscy stoperzy mogą wreszcie odetchnąć z dużą ulgą.
Brak kluczowego żądła sprawia, że Argentyńczycy nie muszą już panicznie bać się o swoje tyły. Ich linia pomocy dostanie zielone światło, by bez litości zepchnąć rywala do głębokiej defensywy i brutalnie odciąć Granita Xhakę od podań zdobywających przestrzeń.
Złe nogi i pułapka na naiwnych
Patrząc na wizję argentyńskiego oblężenia, instynkt podpowiada uderzenie w rynek obstawiania małej liczby bramek. To jednak klasyczna bukmacherska pułapka na naiwnych. Gra na mur zakłada, że Szwajcarzy utrzymają koncentrację i siły fizyczne do samego końca spotkania.
Gdy jednak w końcówce ich zmęczone nogi ostatecznie odmówią posłuszeństwa z wycieńczenia, mecz może się zupełnie otworzyć, a rezerwowi mistrzów świata mogą urządzić sobie festiwal strzelecki. Zamiast zgadywać rozmiar wyroku, lepiej wziąć to, co najlogiczniejsze i sensownie wycenione.
















