RPA — Kanada: absencje Kanadyjczyków zamkną mecz w klatce
Konsensus rynku zakłada, że Kanada z Davidem i Larynem na czele po prostu przejedzie RPA. To jednak pomija fakt, że Ismaël Koné odpadł na cały turniej, a Alphonso Davies wraca po kontuzji bez gwarancji pełnych minut.
Bez Konégo Kanadyjczycy tracą głównego nośnika piłki i pionowego zagrożenia. Marsch musi polegać na Salibie i Eustáquio, którzy nie dają takiej kontroli w środku pola. Efekt? Kanada będzie częściej kopać długie piłki lub szukać szczęścia na skrzydłach, zamiast budować akcje.
Styl RPA pasuje do kanadyjskich problemów
Południowi Afrykanie pod Broosem pokazali już w turnieju, że potrafią grać nisko i czekać na kontrę. Mokoena wraca po pauzie, a młodzi skrzydłowi typu Maseko czy Appollis są szybcy i niebezpieczni w otwartej przestrzeni. To dokładnie profil, który karze drużyny, które za mocno pchają się do przodu.
Broos nie będzie ryzykował. Będzie chciał utrzymać zero z tyłu i wykorzystać momenty, gdy Kanada straci rytm. W takim układzie obie strony wolą nie popełniać błędów niż otwierać grę.
Turniejowa presja robi swoje
Runda 1/16 to nie czas na szaleństwa. Kanada przegrała szansę na grę w Vancouver i musi teraz grać na wyjeździe, a RPA pierwszy raz w historii dotarła do fazy pucharowej. Obie ekipy wchodzą w mecz z ogromną ostrożnością.
Historia ostatnich spotkań RPA pokazuje, że potrafią kontrolować kluczowe fragmenty bez gonienia za wieloma golami. Kanada z kolei w Szwajcarii pokazała, jak szybko traci panowanie, gdy nie ma w składzie swoich najlepszych pomocników.
Wszystko wskazuje więc na spotkanie, w którym pierwsza bramka będzie bardzo droga, a druga jeszcze droższa. Rynek nie docenił, jak bardzo absencje Kanady spowalniają ofensywę i jak dobrze RPA potrafi wykorzystać takie sytuacje.














