Republika Południowej Afryki — Kanada: handicap czyści pole dla Bafany
Mecz o wszystko w SoFi Stadium, a linia bukmacherska mówi jasno: Kanada jest wyraźnym faworytem. Jednak kiedy przyjrzeć się stanowi kadry obu drużyn, obraz robi się znacznie bardziej skomplikowany. Jesse Marsch nie może skorzystać z Ismaëla Koné, którego mundial zakończył się po brutalnym faulu, a Alphonso Davies, choć oficjalnie „gotowy”, nie grał jeszcze minuty w turnieju.
Kanada bez silnika w środku pola
Kontuzja Koné to nie strata, to wyrwa w samym sercu konstrukcji gry. To on obok Eustaquio odpowiadał za przenoszenie piłki i stabilność defensywy. Bez niego, a przy ograniczonej dyspozycyjności Eustaquio (30 minut ze Szwajcarią), środek pola Kanady staje się podatny na ataki rywala.
South Africa z kolei odzyskuje swojego kluczowego pomocnika. Teboho Mokoena po odbyciu kary za żółte kartki wraca do składu, co natychmiast podnosi jakość rozegrania i zabezpieczenia. W meczu z Koreą Południową Bafana zagrali bez niego i było widać brak, ale teraz Broos ma znów swojego dyrygenta.
Kondycja i taktyka na plus dla Republiki Południowej Afryki
Hugo Broos nie ukrywa, że przygotowania opierają się na regeneracji, nie na eksperymentach. Jego drużyna przeszła już trudną lekcję w meczu z Meksykiem, potem ustabilizowała formę, by finalnie pokonać Koreę w meczu o wszystko. To drużyna, która rośnie w siłę, a nie gaśnie.
Kanada natomiast po zwycięstwie 6:0 nad Katarem (który kończył mecz w dziewiątkę), przegrała ze Szwajcarią, tracąc bramkę zaraz po przerwie. Ich obrona nie jest monolitem, a gdy rywale grają zwarto i czekają na kontrę – jak to robi RPA – potrafią mieć problemy.
W ofensywie Kanadyjczyków Jonathan David i Cyle Larin to groźne nazwiska, ale potrzebują podań. Bez Koné i przy ograniczonym Eustaquio, trudno będzie im regularnie karmić napastników. Z kolei skrzydłowi RPA, tacy jak Thapelo Maseko czy Oswin Appollis, są w stanie wykorzystać każdą stratę rywala.
Linia +1.5 dla RPA to zabezpieczenie przed pogromem, który jest mało prawdopodobny. Kanada w obecnej formie i z osłabionym środkiem pola nie ma atutów, by rozbić zwartą defensywę Bafany. Remis jest jak najbardziej realny, a nawet w przypadku porażki Bafany różnica bramek nie powinna przekroczyć jednego trafienia.














