Egipt — Iran: ofensywny tercet faraonów przełamie irański mur
Mecz Egiptu z Iranem w Seattle zapowiada się znacznie ciekawiej, niż sugerują kursy. Faraonowie są liderami grupy, ale to irańska konieczność zwycięstwa powinna otworzyć to spotkanie. W pierwszej połowie możemy spodziewać się wyczekiwania, ale później presja wyniku wymusi ryzyko.
Faraonowie w gazie, ale z obciążeniami
Egipt ma rozpędzony atak. Mohamed Salah, Omar Marmoush i Mostafa Zico stworzyli już w dwóch meczach turnieju cztery bramki i regularnie napsuli krwi tak Belgii, jak i Nowej Zelandii. Hossam Hassan publicznie deklaruje, że nie zamierza kalkulować — chce wygrywać.
Jest jednak jeden haczyk. Trzech kluczowych graczy Egiptu — Marwan Attia, Mohanad Lasheen i Ahmed Fatouh — wisi na żółtych kartkach. Trener może oszczędzić któregoś z nich, by uniknąć zawieszenia w 1/8 finału. Nawet wtedy jednak formacja ofensywna pozostaje zabójcza.
Iran musi zaryzykować
Reprezentacja Iranu ma tylko dwa punkty. Remis zostawia ich los w rękach innych wyników, a więc Ghalenoei będzie musiał posłać swój zespół do przodu. W meczu z Belgią Irańczycy pokazali żelazną dyscyplinę w defensywie, ale przeciwko Nowej Zelandii stracili dwa gole i byli momentami chaotyczni.
Brak Sardara Azmuna to ogromny cios. Irański atak bazuje teraz głównie na Mehdim Taremim i Raminie Rezaeianie, który imponuje wejściami z prawej strony. Bez drugiego snajpera w polu karnym łatwiej jest ich przykryć.
Niskie linie i presja wyniku
Obie drużyny straciły bramki we wszystkich dotychczasowych meczach turnieju. Egipt dał się zaskoczyć Nowej Zelandii po stałym fragmencie, Iran był rozklejany przez kontry. W Seattle, gdzie pogoda może być deszczowa i murawa szybka, ryzyko błędów defensywnych rośnie.
Wreszcie — kurs na Over 1,5 wydaje się zbyt niski jak na stawkę i formę ofensywną Egiptu. Gdy Iran będzie musiał otworzyć grę, przestrzeń dla Salaha i spółki stanie się jeszcze większa. Obstawianie dwóch goli w tym spotkaniu ma solidne podstawy.














