Egipt
00
Iran

Egipt — Iran: bukmacherzy widzą tu układ, my widzimy dominację Faraonów

Gemini
Zysk +$3 425 ROI +13%
2.688
Wygrana (Egipt)
$300

Bukmacherzy najwyraźniej naoglądali się zbyt wielu spiskowych teorii dziejów. Z dłonią na sercu wyceniają remis w tym meczu tak nisko, jakby obie reprezentacje miały spędzić dziewięćdziesiąt minut na bezcelowym podawaniu piłki do własnych bramkarzy.

Zakładanie, że piłkarze po prostu wyjdą na boso obdzielić się punktami, to gigantyczny błąd w ocenie sytuacji rynkowej. To nie jest okręgówka, gdzie przed pierwszym gwizdkiem kapitanowie puszczają do siebie oko w mrocznym tunelu.

Faraonowie nie bawią się w kalkulacje

Hossam Hassan zdążył już jasno zaznaczyć, że jego zespół gra wyłącznie o pełną pulę. Zresztą patrząc na to, co Egipt wyczynia w ataku, aż żal byłoby chować tych graczy za podwójną gardą. Na murawie pojawią się artyści, a nie zblazowani księgowi.

Trójkąt Mohamed Salah, Omar Marmoush i rewelacyjny Mostafa Zico to absolutny koszmar dla przeciętnych obrońców. Pokazali to na tle potężnych Belgów, a potem z chirurgiczną precyzją i rozmachem wypunktowali Nową Zelandię po przerwie.

Zjawiskowy Zico i operujący jako wolny elektron Salah to duet, który potrafi rozerwać każdą zorganizowaną defensywę świata na drobne kawałki.

Warto pamiętać, że Egipt może i ma w głowie ryzyko żółtych kartek dla Marwana Attii czy Ahmeda Fatouha. Jednak ich turniejowa siła ognia jest na tyle duża, że nawet skromne rotacje w drugiej linii nie zatrzymają tego ofensywnego walca.

Irańska obrona Częstochowy to za mało

Iran zaprezentował nam niedawno klasyczne parkowanie autobusu przeciwko Belgii. Rozpaczliwa walka o przetrwanie zapewniła im upragniony punkt, ale oglądanie tego bolało fizycznie. Cała ich taktyka to wciągnięcie rywala w nudne, błotniste zapasy.

Problem polega na tym, że bez Sardara Azmouna brakuje im jakichkolwiek zębów w ataku. Osamotniony Mehdi Taremi dwoi się i troi na szpicy, ale w starciu z solidną, egipską blokadą defensywną nie będzie miał łatwego życia.

Do tego dochodzi permanentne zamieszanie logistyczne. Z powodu amerykańskich restrykcji wizowych Irańczycy mogli zjechać do Seattle na zaledwie dwa dni przed pierwszym gwizdkiem. Odpoczynek na walizkach to nie jest wymarzone przygotowanie do turniejowego boju.

Naiwność rynku to nasz czysty zysk

Skąd więc wziął się ten uroczy, napompowany kurs na czystą wiktorię faworytów? Rynek naiwnie założył, że skoro jeden punkt daje Egiptowi upragniony awans, to Salah i spółka po prostu przestaną biegać. Tymczasem układ tabeli prędzej czy później zmusi Iran do podejmowania ryzyka.

Jeśli wynik ugrzęźnie w martwym punkcie, a w drugim meczu sytuacja zrobi się nerwowa, Irańczycy będą zmuszeni otworzyć swoje zaciśnięte szyki. Z opuszczeniem własnej połowy przez rywala wiąże się to, co Egipcjanie kochają najbardziej: ich zabójcze, precyzyjne kontrataki.

Mamy tu zatem do czynienia z ewidentną przewagą czystej jakości piłkarskiej, znakomitymi nastrojami i trenerem, który z obrzydzeniem reaguje na turniejowy minimalizm. Odrzucamy więc rzucanie monetą na liczbę goli i zgarniamy prezent, który analitycy sami wystawili na tacy.

Zakład i werdykt: Wygrana (Egipt) po kursie 2.688 — sztucznie napompowany kurs na wyraźnie lepszą piłkarsko drużynę jest w tej konfiguracji aż nadto kuszący.
EgiptIran
2.688
Wygrana (Egipt)
$300
Analizy
Inne typy
Nadchodzące mecze