Arabia Saudyjska – Urugwaj: handicap z pustką w defensywie Celeste
Mistrzostwa świata w USA i Meksyku zaczynają się dla Urugwaju od meczu, który na papierze wygląda jak formalność. Arabia Saudyjska, nawet po historycznym zwycięstwie nad Argentyną w Katarze, wciąż postrzegana jest jako dostarczyciel punktów. Ale kiedy przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że rynek mocno przecenia dzisiejszego faworyta. Klucz nie leży w nikłej formie Urugwaju, lecz w skali strat, które dotknęły zespół Marcelo Bielsy tuż przed startem turnieju.
Urugwaj bez filarów – defensywa w ruinie?
Ronald Araújo to nie tylko najlepszy obrońca Urugwaju, ale wręcz fundament wysokiej linii, którą Bielsa tak uwielbia. Kontuzja łydki wykluczyła go nie tylko z dzisiejszego meczu, ale jego występ na całym turnieju stoi pod znakiem zapytania. José María Giménez – lider, weteran, mózg defensywy – również nie jest gotowy do gry. Doniesienia z Urugwaju są sprzeczne, ale wszystkie prognostyki wskazują na jego nieobecność w wyjściowym składzie. Do tego Giorgian De Arrascaeta, jedyny prawdziwy kreator w środku pola, leczy kontuzję łydki po wcześniejszym złamaniu obojczyka.
Tak oto Urugwaj traci w jednym meczu trzech kluczowych graczy: archetypicznego stopera do pressingu, przywódcę formacji defensywnej i zawodnika, który potrafi rozciąć zasłonę podaniem. Zostaje im co prawda Federico Valverde czy Darwin Núñez, ale budowanie gry od tyłu z Mathíesem Oliverą i Sebastiánem Cáceresem to zupełnie inna para kaloszy. Bielsa będzie musiał improwizować, a to ryzyko.
Arabia Saudyjska – nie tylko autobus
Hervé Renard wprowadził Saudyjczyków na mundial w Katarze, ale to jego następca, Roberto Donis, ma dziś poprowadzić drużynę, która nie zamierza się bronić. W przedmeczowych wypowiedziach Donis był krystalicznie jasny: „Nie przyjechaliśmy się bronić i czekać. Będziemy wywierać presję na przeciwniku”. I to nie są czcze słowa – w sparingu z Senegalem (0:0) Arabia pokazała zdyscyplinowany, agresywny pressing, który zneutralizował silniejszego rywala.
Co więcej, skład jest praktycznie optymalny. Mohammed Al-Owais zastąpi co prawda kontuzjowanego Nawafa Al-Aqidiego, ale to doświadczony bramkarz, który grał w Katarze. W ataku Salem Al-Dawsari wciąż jest groźny, a Firas Al-Buraikan potrafi zająć obrońców. Saudyjczycy wiedzą, że punkt z Urugwajem to skarb przed meczem z Hiszpanią, i nie będą grać na remis – będą szukać okazji.
Forma i kontekst turnieju
Urugwaj w ostatnich pięciu meczach wyglądał blado: remisy 0:0 z Algierią i Meksykiem, 1:1 z Anglią po karnym w doliczonym czasie i spektakularna klęska 1:5 z USA. Arabia nie jest silniejsza, ale ma lepszy momentum – po marcowych porażkach z Egiptem i Serbią zespół Donisa wyraźnie się ustabilizował. Do tego dochodzi wilgotny upał w Miami, który bardziej służy zawodnikom z Półwyspu Arabskiego niż Urugwajczykom, którzy mieli opóźniony przylot z Cancún.
Rynek daje Urugwajowi około 69% szans na zwycięstwo, ale to abstrakcyjna liczba, która nie uwzględnia realiów boiska. Bez Araújo, Giméneza i De Arrascaety trudno oczekiwać, by „Celeste” wygrali różnicą dwóch lub więcej goli. Arabia przy stanie 0:0 po godzinie nie pęknie – wręcz przeciwnie, będzie wierzyć w powtórkę z 2022 roku.







