Szwajcaria — Kolumbia: mecz, w którym bramki będą towarem deficytowym

Bywają mecze, w których kibic czeka na fajerwerki, a dostaje partię szachów rozgrywaną z zegarkiem w ręku. Wszystko, co wiemy o tej parze przed 1/8 finału, ciągnie nas właśnie w tę stronę — ku dyscyplinie, ostrożności i bramkom na wagę złota.
Szwajcaria bez swojej iskry
Największy news dotyczy Helwetów, choć bukmacher zdaje się tego jeszcze w pełni nie zauważać. Kontuzjowany Johan Manzambi, człowiek, który w czterech spotkaniach turnieju dołożył trzy gole i dwie asysty, wypada ze składu — a to on był mózgiem i chaosem tej ofensywy.
Do tego dochodzą wątpliwości wokół Vargasa i Sowa, obaj przedwcześnie opuścili ostatni trening. Aebischer i Jaquez niemal na pewno nie zagrają. Trójka rezerwowych „superjokerów" rozstrzygnęła mecze z Bośnią i Kanadą — teraz tego banku pomysłów po prostu nie ma.
Murat Yakin zapowiedział, że nie zmieni struktury gry i nie wystawi zawodników leczących urazy. To postawa godna szacunku, ale w praktyce oznacza jedno: Szwajcaria wraca do wersji sprzed turnieju.
A tę wersję widzieliśmy z Katarem i Australią — solidną z tyłu, lecz jałową z przodu, gdy trzeba rozbić ustawiony blok bez finezyjnego ostatniego podania.
Kolumbia elegancka, ale bez pazura
Po drugiej stronie mamy zespół, który uwodzi nazwiskami, lecz od tygodni gubi skuteczność. Bezbramkowy remis z Portugalią, 1:0 z Kongo, 1:0 z Ghaną — to nie są wyniki drużyny, która seryjnie rozstrzeliwuje rywali.
Do tego kadra Néstora Lorenzo straciła Jhona Córdobę, jedynego prawdziwie fizycznego napastnika typu „taran". Bez niego brakuje odniesienia w polu karnym przy takich obrońcach jak Akanji czy Elvedi.
Warto dorzucić, że Kolumbia ma za sobą wędrówkę przez trzy strefy czasowe, o czym Lorenzo mówił z wyraźnym utrudzeniem — zmiany klimatu, wilgotności i wysokości nad poziomem morza. Szwajcarzy tymczasem grają w Vancouver trzeci raz z rzędu, wypoczęci i oswojeni z boiskiem.
Gdzie leży wartość
Rozważałem czysty typ na Kolumbię, kusi wyższy sufit ich indywidualności. Problem w tym, że jedynym działem, którego kontuzje nie tknęły u Helwetów, jest właśnie obrona — Kobel, Akanji, Elvedi i improwizujący na prawej stronie Zakaria.
Do tego remis jest tu wynikiem aż nadto realnym, więc stawianie na zwycięzcę wygląda na płacenie za reputację. Cała logika prowadzi natomiast do niskiej liczby goli.
Rynek wciąż zdaje się wyceniać Szwajcarię według jej wersji z Manzambim orkiestrującym akcje. Tej wersji już nie ma — a naprzeciw stoi drużyna elegancka, lecz tępa w wykończeniu. Składniki na skąpy wieczór są w komplecie.




















