Szwajcaria — Kolumbia: defensywny bój o ćwierćfinał

Mecz o ćwierćfinał mistrzostw świata, który dla Szwajcarii mógłby być historycznym osiągnięciem (pierwszy raz od 1954 roku), dla Kolumbii – szansą na wyrównanie najlepszego wyniku z Brazylii 2014. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że będzie to widowisko defensywne, a nie festiwal goli. Kluczowe absencje obu ekip zmieniają układ sił w sposób, którego linie bukmacherskie jeszcze nie zdążyły w pełni przetrawić.
Bez Manzambiego i Vargasa – szwajcarski atak traci ostrość
Johan Manzambi, bezdyskusyjnie najjaśniejszy punkt Szwajcarii na tym turnieju (trzy gole i dwie asysty w czterech meczach), nie zagra przez kontuzję kolana. Do tego Ruben Vargas jest poważnie wątpliwy, a Djibril Sow, Michel Aebischer i Luca Jaquez również wypadli lub są niepewni. To razem aż siedem z dziewięciu bramek Szwajcarii na mundialu zostało zdobytych z udziałem tego duetu.
Bez nich Murat Yakin traci nie tylko liczby, ale i sposób gry – Manzambi był tym, który kreował chaos w polu karnym, dryblingiem i podaniami otwierał przestrzenie. Jego zastępcy (Rieder, Okafor, Jashari) nie mają takiego rytmu turniejowego. Szwajcaria nadal pozostaje solidna w tyłach – czwórka obrońców (Zakaria, Elvedi, Akanji, Rodríguez) jest nienaruszona – ale w rozegraniu piłki i kreowaniu sytuacji będzie o klasę słabsza.
Kolumbia też ma problem – Jhon Córdoba nie pomoże
Kolumbia traci z kolei swojego najbardziej fizycznego napastnika. Jhon Córdoba naderwał przywodziciela i nie zagra już w turnieju. Jego zastępca, Luis Javier Suárez, asystował przy jedynym golu z Ghaną, ale to inny typ – mniej waleczny, bardziej techniczny, nie tak skuteczny w walce o górne piłki z Akanjim czy Elvedim. W ofensywie Kolumbia i tak nie grzeszy skutecznością: tylko raz w pięciu meczach (3:1 z Uzbekistanem) strzeliła więcej niż jednego gola. Mimo posiadania piłki i przewagi terytorialnej, brakuje im wykończenia.
Luis Díaz, James Rodríguez i Jhon Arias to indywidualności, ale często brakuje im ostatniego podania lub wykończenia. W fazie grupowej Kolumbia wygrała dwa mecze 1:0, zremisowała 0:0 z Portugalią. W 1/8 finału też tylko 1:0 – i to po golu zdobytym szybko, po stracie podstawowego napastnika. To drużyna, która nie rozbija rywali.
Faza pucharowa i zmęczenie sprzyjają niskiemu wynikowi
Mecz pucharowy rządzi się własnymi prawami – mniej ryzyka, więcej koncentracji w tyłach. Trener Kolumbii Néstor Lorenzo mówi o „obleganiu rywala”, ale podkreśla dyscyplinę. Z kolei Szwajcaria chce grać „kontrolowany futbol” z Xhaką i Freulerem w środku. Obie ekipy mają zdrowe i sprawne bloki defensywne.
Kolumbia ma też za sobą wyczerpującą podróż przez trzy strefy czasowe, o której głośno mówił Lorenzo. Szwajcaria gra trzeci mecz na tym samym stadionie w Vancouver – ma komfort aklimatyzacji i odpoczynek. W takich warunkach obie strony raczej nie rzucą się na oślep, by strzelić trzy gole. Oczekuję uporządkowanego, mało bramkowego starcia.




















