Szwajcaria — Kolumbia: pucharowa ostrożność bez kreatorów

W Vancouver szykuje się pucharowy klasyk, w którym obie ekipy przystąpią do boju z poważnymi osłabieniami w ofensywie. Szwajcarzy stracili swojego najlepszego kreatora – Johana Manzambiego, który na tym turnieju miał już trzy gole i dwie asysty. Do tego Ruben Vargas i Djibril Sow są poważnie niepewni, a Michel Aebischer z Luką Jaquezem praktycznie na pewno nie zagrają. Z kolei w ekipie Kolumbii wypadł Jhon Córdoba, fizyczny napastnik, który był ważnym elementem w grze bezpośredniej.
Kto zastąpi Manzambiego i Vargasa?
Murat Yakin zapowiedział, że nie zmieni struktury gry – Szwajcaria nadal ma być kompaktowa i oparta na kontroli tempa przez Xhakę z Freulerem. Problem w tym, że bez Manzambiego i potencjalnie Vargasa zabraknie im błysku w ostatniej tercji boiska. Fabian Rieder czy Ardon Jashari to solidni piłkarze, ale nie mają takiego dryblingu i umiejętności kreowania chaosu jak ich kontuzjowani koledzy.
Z drugiej strony Kolumbia straciła swojego najsilniejszego punktu odniesienia w polu karnym. Luis Javier Suárez, który go zastąpi, jest wprawdzie po dobrej zmianie z Ghaną (asysta), ale nie ma takiej siły fizycznej jak Córdoba, co może ułatwić zadanie szwajcarskim środkowym obrońcom – Akanjiemu i Elvediemu.
Pucharowa taktyka i logistyka
To jest mecz pucharowy – nikt nie zaryzykuje. Nestor Lorenzo mówi wprost o „dyscyplinie” i „oblegnięciu” rywala, ale to oznacza ostrożność, a nie szaleńcze ataki. Yakin z kolei podkreśla, że Szwajcaria musi narzucić swój styl i być fizyczna. W takich warunkach, przy braku kluczowych kreatorów, trudno oczekiwać festiwalu bramek.
Dodatkowo Kolumbia ma za sobą morderczą logistykę – Lorenzo narzekał na zmiany stref czasowych i klimatu po przelotach przez Meksyk, USA i Kanadę. Szwajcaria natomiast gra już trzeci mecz w Vancouver i czuje się tam jak u siebie. To realny handicap, który sprzyja grze z kontry, ale też utrudnia szybkie budowanie akcji.
Statystyki i forma
Szwajcarzy w ostatnich czterech meczach tylko raz stracili więcej niż jednego gola (przeciw Kanadzie), a z tak poukładanymi rywalami jak Algieria zachowali czyste konto. Kolumbia z kolei w trzech z czterech meczów turnieju zdobyła co najwyżej jednego gola. Obie defensywy są poukładane, a ataki – osłabione kontuzjami.
W lidze mistrzów takie mecze często kończą się wynikami 1:0, 0:0 czy 1:1. I tu spodziewam się podobnego scenariusza: mało błysku, dużo walki w środku pola i gra na jeden błąd. Under 2,5 przy kursie 1.655 wydaje się być solidnym zakładem – zwłaszcza że bukmacherzy mogli przecenić siłę ofensywną obu ekip w kontekście ich osłabień.




















