USA — Belgia: rynek wciąż wierzy w nazwiska, a nie w rytm

Belgia przetrwała Senegal dopiero po dogrywce i kontrowersyjnym karnym. Ich gra w całym turnieju była chaotyczna, a linia defensywna wyraźnie wolniejsza niż jeszcze dwa lata temu.
USA nie mają takiego bagażu. Pochettino od kilku spotkań pokazuje spójny pressing i szybkie przejścia. Powrót Balogana daje im konkretnego napastnika, który ciągnie linię obrony rywala za sobą.
Zmęczenie kontra świeżość
Belgowie grali 120 minut w upale Seattle i musieli zmieniać ustawienie po słabym występie z Senegalem. Garcia nie ma pewności, czy postawić na Lukaku, czy na bardziej mobilnego De Ketelaere.
Amerykanie odpoczęli po łatwym meczu z Bośnią i Hercegowiną. Nie noszą w nogach dodatkowej godziny gry i wchodzą w ten pojedynek z większą intensywnością od pierwszej minuty.
Stadion i plan
Lumen Field to dla USA naturalne środowisko. Tłum będzie napędzał pressing wysoko, a USA od miesięcy trenują dokładnie takie wyjścia na wolne przestrzenie za wolnymi stoperami.
Belgia chce grać przez De Bruyne i Tielemansa, ale przy natychmiastowym pressingu Amerykanów ci zawodnicy często dostają piłkę tyłem do bramki. Wtedy przewaga USA w bieganiu staje się decydująca.
Rynek wciąż patrzy na listę nazwisk Belgii i daje im lekką przewagę kursową. Tymczasem forma turniejowa, zmęczenie i konkretny plan USA wskazują w przeciwnym kierunku.




















