Paragwaj — Francja: pułapka na faworyta w niskim meczu

W 1/8 finału mistrzostw świata rzadko zdarza się, by faworyt był tak oczywisty, a jednak rynek może wpaść w pułapkę. Francja po pewnym zwycięstwie nad Szwecją (3-0) wydaje się być w rytmie, ale rywal, którego zmierzy, to zupełnie inna para kaloszy. Paragwaj, który wyeliminował Niemców w rzutach karnych, nie zamierza nagle grać otwartej piłki.
Paragwajski mur – więcej niż przypadek
Styl podopiecznych Gustavo Alfaro to nie przypadek, a konsekwentnie realizowany plan. Od początku turnieju notują wyniki 1-1 z Niemcami, 0-0 z Australią, 1-0 z Turcją – wszystko mecze o niskiej liczbie bramek. Ich defensywny blok jest tak szczelny, że nawet gwiazdy francuskiej ofensywy mogą mieć problem z przebiciem się.
Brak Tchouameniego – cicha rewolucja w środku pola
Uraz Aureliena Tchouameniego to dla Francji większy cios, niż może się wydawać. Jego zastępca, Manu Koné, to inny typ zawodnika – bardziej ofensywny, ale mniej zdyscyplinowany w defensywie. Bez stabilnego filara w środku, reprezentacja Francji może mieć trudności z kontrolowaniem tempa gry, co jest kluczowe przy rozbijaniu niskiego bloku.
Kłopoty w ataku – kontry pod znakiem zapytania
Julio Enciso i Gabriel Avalos, najważniejsze ogniwa w kontrataku Paragwaju, zmagają się z urazami. Ich dyspozycja jest niepewna, a bez pełnej sprawności trudno będzie im wykorzystać ewentualne straty piłki Francuzów. To dodatkowo zmniejsza szanse na szybką wymianę ciosów i otwartą grę w obie strony.
Do tego dochodzi presja fazy pucharowej: Francja musi wygrać, Paragwaj gra na luzie. Taka kombinacja często prowadzi do nerwowego, zamkniętego meczu, w którym pierwsza bramka pada późno, a druga jest niepewna. Rynek gra pod over, ale historia pokazuje, że w takich warunkach under ma wartość.





















