Kolumbia — Ghana: dlaczego faworyt nie rozbije defensywy

Kolumbia dotarła do fazy pucharowej bez porażki, lecz jej mecze grupowe pokazały przede wszystkim kontrolę i cierpliwość, a nie lawinę strzałów. Lorenzo nie zamierza ryzykować teraz, gdy odpadnięcie oznacza koniec turnieju.
Ghana z kolei od miesięcy gra pod Queirozem według jednego schematu: zwarty blok, szybkie wyjście Semenyo i Ayew, zero niepotrzebnych ryzyk. Nawet po rotacjach w grupie Czarni Gwiezdni potrafili zneutralizować Anglię i urwać punkty Chorwacji.
Defensywa ponad wszystko
W Kansas City wieczorem temperatura będzie wysoka, co dodatkowo skłania obie strony do oszczędzania sił i unikania otwartych wymian. Kolumbia ma pełne składy i wraca Muñoz z Mojicą, więc może narzucić rytm, ale bez szalonego pressingu.
Ghana wie, że jeden błąd w ustawieniu i pojedynek się skończy. Dlatego Queiroz nie pozwoli na rozciągnięcie formacji nawet przy stanie 0-0. Doświadczenie z ostatnich spotkań pokazuje, że Ghana najskuteczniej broni właśnie wtedy, gdy mecz jest o wszystko.
James, Díaz i Arias będą musieli łamać niski blok przez długie minuty, a to rzadko kończy się wieloma golami. Kolumbia już wcześniej potrzebowała wielu ataków, by zdobyć jedną bramkę.
Rynek zakłada, że faworyt zepchnie rywala i wymusi otwarty futbol. W rzeczywistości obie ławki widzą ten sam scenariusz: jeden błąd i koniec marzeń. Stąd ostrożność zamiast szarży.






















