Kolumbia — Ghana: Słoneczny patrol, chodzony futbol i murowanie bramki

Z jakiegoś powodu rynek bukmacherski uznał, że 1/16 finału to doskonały pretekst na festiwal strzelecki. Analitycy chyba utknęli w klimatyzowanych norach. Zupełnie ignorują fakt, że na stadionie w Kansas City panują mordercze upały, które skutecznie wybiją z głowy bieganie na pełnych obrotach.
Do tego amerykańskiego kotła ląduje Carlos Queiroz ze swoim niezniszczalnym autobusem. Jeśli ktokolwiek wieszczy tu radosny, otwarty futbol, mocno się rozczaruje. Ten trener perfekcyjnie zanudził rywali w fazie grupowej, wyciągając z silną Anglią bezbramkowy remis po dramatycznej obronie Częstochowy.
Ghana bez wahania odda piłkę i rozstawi zasieki w swoim polu karnym. Kojo Oppong wypadł przez kontuzję i Queiroz ma szczuplejszą kadrę w tyłach, więc głównym planem będzie fizyczne przetrwanie. Skrzydłowy Antoine Semenyo niby potrząśnie grą z kontry, ale najpewniej spędzi mecz, wspierając własnych bocznych obrońców.
Klimatyzator zamiast strzelaniny
Kolumbia zaprezentuje dokładnie to samo, czym uraczyła nas w starciu przeciwko DR Kongo. Będą wymieniać dziesiątki podań przed polem karnym, usypiając czujność rywala i samych widzów. Kongijski bramkarz uległ p noporom dopiero w końcówce, a teraz ta wolna gra w kotka i myszkę powtórzy się z afrykańskim murem.
Néstor Lorenzo wypuści na boisko wypoczętych po remisie z Portugalią bocznych obrońców. Johan Mojica oraz Daniel Muñoz znowu zameldują się na flankach, licząc na celne zgrania w pole karne. Sęk w tym, że tacy magicy jak James Rodríguez przy tej pogodzie będą raczej dyktować chodzone tempo, niż bawić się w maratończyków.
Gol jako zaproszenie do sjesty
Granie na czyste zwycięstwo Kolumbii kompletnie mija się z celem, gdy bukmacher rzuca kursy na poziomie 1.48. Taka perspektywa absolutnie nie rekompensuje frustracji z oglądania godzinnego bicia głową w ghański mur. Wszelkie handikapy w stronę faworytów to z kolei wiara w rzeź z zespołem Queiroza, która przeczy logice.
Wybitnie defensywna strategia rywali stawia znak równości ze znikomą liczbą kreowanych okazji. Kiedy więc Kolumbia już przekuje posiadanie i mozolnie wciśnie tego jednego gola, absolutnie nie ruszy naprzód. Piłkarze z Ameryki Południowej włączą tryb żółwia, bezpiecznie oddalając grę i unikając jakichkolwiek ubytków kalorycznych.






















