Brazylia — Japonia: Japończycy zmuszą Canarinhos do cierpliwości
Brazylia wchodzi w fazę pucharową po trzech meczach, w których pokazała rosnącą spójność. Ancelotti powtarza skład z wygranej ze Szkocją, a to oznacza konkretny, zwarty mechanizm z Viniciusem na lewej stronie i Cunhą łączącym grę.
Japonia nie przyjeżdża jednak na defiladę. Bez Kubo tracą część finezji, ale zyskują jeszcze większą klarowność: zwarty blok, szybki kontrpresing i natychmiastowe wypuszczenie piłki do Maedy, Ito i Doana.
Nie ma miejsca na ryzyko
W meczu o życie Brazylia nie będzie szaleć z wysokim pressingiem przez dziewięćdziesiąt minut. Ancelotti wie, że jeden stracony długi podanie i Japonia potrafi ukarać. Dlatego Canarinhos raczej będą kontrolować tempo i czekać na błędy rywala, niż otwierać mecz na siłę.
Japończycy z kolei nie muszą gonić wyniku od pierwszej minuty. Ich plan zakłada wchłanianie presji i czekanie na moment, w którym brazylijska linia obrony się wychyli. To nie jest styl, który generuje masę bramek.
Styl, który rynek ignoruje
Większość typów widzi tu ponad 2,5 gola, bo Brazylia ma wyższe indywidualne umiejętności. Problem w tym, że ta wyższość nie musi się przełożyć na otwarty, chaotyczny mecz. Ancelotti już pokazał, że woli cierpliwość niż brawurę.
Japonia w turnieju udowodniła, że potrafi grać kompaktowo i nie rozpadać się pod presją. Ich ostatnie mecze pokazały, że potrafią utrzymać niski blok i raz-dwa kontratakować. To dokładnie ten scenariusz, który ogranicza liczbę sytuacji bramkowych.
Jeśli Brazylia będzie zbyt zachłanna, Japonia może ukarać. Jeśli Canarinhos będą cierpliwi, mecz stanie się szachowy. W obu przypadkach mało prawdopodobne jest widowisko z czterema czy pięcioma golami.














