Portugalia — DR Kongo: Afrykański mur w Houston
W Houston, na inaugurację grupy K, Portugalia mierzy się z reprezentacją Demokratycznej Republiki Konga. Teoretyczny pojedynek giganta z kopciuszkiem, ale pozory mogą mylić – ekipa Sébastiena Desabre’a to nie jest zespół, który przyjechał na wycieczkę. Pierwszy mecz mundialu od 1974 roku to dla nich święto, ale i szansa, by zaprezentować się z jak najlepszej strony.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie będzie spacerek dla Portugalczyków. Brak Rúbena Diasa w środku obrony, przy jednoczesnej determinacji Kongijczyków, by nie grać otwartej piłki, sprawia, że scenariusz, w którym Portugalia wygrywa różnicą dwóch lub więcej bramek, jest mało prawdopodobny.
Dziura w defensywie Portugalii
Największym problemem Roberto Martíneza przed tym meczem jest absencja Rúbena Diasa. Stoper Manchesteru City nie trenował z zespołem od przyjazdu do Palm Beach i w ostatniej sesji przed meczem ponownie pracował indywidualnie. To gigantyczna strata dla organizacji gry defensywnej – Dias to nie tylko świetny obrońca w pojedynkach, ale przede wszystkim dowódca linii obrony.
Bez niego w podstawowej jedenastce pojawią się Tomás Araújo i Gonçalo Inácio. Obaj to utalentowani piłkarze, ale w debiucie na wielkim turnieju, przeciwko silnemu fizycznie rywalowi, mogą mieć problemy. DR Kongo ma w swoich szeregach Cédrica Bakambu i Yoane’a Wissę – napastników, którzy potrafią wykorzystać każde zawahanie rywala.
Afrykański mur, który nie pęka
Reprezentacja Konga w ostatnich miesiącach zbudowała swoją markę na grze, która jest brzydka, ale skuteczna. W eliminacjach do mundialu przeszła przez serię napiętych, brzydkich meczów: wygrana z Kamerunem po golu w doliczonym czasie, zwycięstwo po karnych z Nigerią, a wreszcie przepchnięcie w dogrywce rewanżu z Jamajką.
W bezpośrednim przygotowaniu do turnieju zremisowali 0:0 z Danią, prezentując skondensowany, cierpliwy blok obronny. Nawet w przegranym 1:2 meczu z Chile Kongijczycy stracili obie bramki po dalekich strzałach – sami natomiast zdobyli gola w końcówce, pokazując, że walczą do ostatniego gwizdka. To nie jest zespół, który łatwo odpuszcza.
Presja na Portugalii i ryzyko nerwów
Portugalia jest świadoma swoje roli faworyta i presji, jaka na niej ciąży. Każdy mecz w grupie, zwłaszcza ten pierwszy, ma ogromne znaczenie dla układu tabeli. Jeśli wynik długo pozostanie bezbramkowy, atmosfera wokół portugalskiej ławki może stać się nerwowa.
Kongijczycy będą grać bez kompleksów, ale też bez głupoty. Ich plan jest prosty: zablokować środkowe strefy, zmusić rywala do dośrodkowań z bocznych sektorów i szukać swoich szans w kontratakach. Jeśli uda im się przetrwać pierwsze 20 minut bez straty gola, wiara w osiągnięcie korzystnego wyniku tylko wzrośnie.
Linia bukmacherska sugeruje, że Portugalia wygra różnicą 1-2 goli. Ale w tej konkretnej konfrontacji, z uwagi na uwarunkowania kadrowe i charakterystykę przeciwnika, wartość leży po stronie drużyny z Afryki. DR Kongo ma realną szansę, by utrzymać stratę na poziomie jednej bramki lub nawet wyrwać remis.







