Portugalia — DR Konga: dlaczego Leopardy obronią się przed pogromem
Są mecze, w których linia bukmacherska pisze scenariusz wcześniej, niż piłka zdąży wylecieć z centralnego koła. Portugalia faworytem? Bez dwóch zdań. Pogrom w dwie bramki jako rzecz pewna? Tu pozwolę sobie unieść brew.
Klasa Portugalczyków nie podlega dyskusji. Kontrola piłki przez Vitinhę i João Nevesa, Bruno i Bernardo między liniami, Leão rwący lewą flanką — to maszyna skrojona pod dominację. Zwycięstwo zasłużenie kosztuje grosze i nie ma o czym rozmawiać.
Cień nieobecnego dyrygenta
Tyle że diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. A konkretnie w jednym nazwisku, którego zabraknie w wyjściowej jedenastce: Rúben Dias. Stoper trenował osobno przez cały pobyt w Palm Beach i raczej nie zagra od pierwszej minuty.
To nie jest drobiazg kosmetyczny. Dias to organizator defensywy i najlepszy w powietrzu — bez niego para Tomás Araújo i Gonçalo Inácio staje się mniej ograna właśnie tam, gdzie boli najbardziej.
A boli przy szybkich wbiegnięciach Wissy, Bakambu i Elii w kanały oraz przy stałych fragmentach gry. Bo Chancel Mbemba to nie tylko kapitan — to człowiek, który główką po rożnym rozstrzygał ciężkie spotkania w samej końcówce. Kamerun zapamiętał to w doliczonym czasie.
Drużyna stworzona do brzydkich meczów
I tu dochodzimy do natury samych Leopardów. To zespół przetrwania, czujący się jak ryba w wodzie w spotkaniach wiązkich, fizycznych i ubogich w bramki.
Bezbramkowy remis z Danią, późne zwycięstwo nad Kamerunem, dogrywka z Jamajką, karne z Nigerią — DR Konga buduje swoje sukcesy na cierpliwości i koncentracji, a nie na fajerwerkach. Siadają w blok, zagęszczają środek i czekają na swoją chwilę.
Sami Portugalczycy zresztą obawiają się scenariusza, w którym jeśli nie strzelą wcześnie, mecz zrobi się "nerwowy, fizyczny i znacznie dłuższy". Lokalne zapowiedzi wprost ostrzegają przed grą, która może utknąć w fizycznej, niskopunktowej koleinie.
Selekcjoner Sébastien Desabre nie przyjechał do Houston ze strachem — zapowiedział, że jego drużyna chce grać, choć główny problem do rozwiązania widzi w długich fazach posiadania rywala. Dodajmy do tego mobilizację diaspory i obecność prezydenta na trybunach NRG Stadium, a sterylnego neutralu nie będzie.
Dlatego "powyżej 2,5" odpuszczam dokładnie z tego samego powodu — jeśli mecz zwiąże się fizycznie, łatwego, wysokiego wyniku nie zobaczymy. Czystego zwycięstwa Konga nie rozważam, bo to byłoby wbrew klasie i wbrew własnym argumentom.







