Hiszpania — Belgia: bukmacherzy dali się nabrać na amerykański miraż.

Bukmacherzy najwyraźniej obejrzeli powtórki z 1/8 finału i doszli do wniosku, że Belgia właśnie wynalazła futbol na nowo. Rozbicie radosnej i potwornie dziurawej w obronie reprezentacji USA wyniosło "Czerwone Diabły" na analityczny piedestał. Szkoda tylko, że rynki całkowicie zignorowały rzeźnicki wręcz koszt, jaki przyszło im za ten pokaz zapłacić.
Amadou Onana, jedyny człowiek w belgijskiej kadrze potrafiący skutecznie włożyć nogę w tryby przeciwnika, zerwał więzadła i obejrzy resztę turnieju w telewizji. To nie jest po prostu kolejna standardowa kontuzja w utytułowanym zespole. To tak, jakby z okrętu podwodnego wyciągnąć jedyny peryskop i kazać mu od teraz radośnie pływać na oślep.
Z łyżeczką na strzelaninę
Wystawienie miękkiego duetu w postaci Youriego Tielemansa czy Hansa Vanakena przeciwko hiszpańskiej maszynie zakrawa na absolutny absurd. Środek pola złożony z Rodriego, Pedriego i Daniego Olmo to nie są obiecujący chłopcy do bicia, ale metronomiczni oprawcy o nieludzkiej cierpliwości. Posłanie tam kogokolwiek bez fizycznej dominacji to dosłownie pójście z plastikową łyżeczką na strzelaninę.
Hiszpania takich strukturalnych słabości w środkowej strefie boiska po prostu nie baczy. Przejmą piłkę w pierwszych minutach i zaproszą Belgów na morderczą karuzelę podań, z której wysiada się tylko z potężnymi zawrotami głowy. Trener Rudi Garcia może kombinować ze swoimi gwiazdami z ławki, ale to nie ukryje braku płuc do biegania.
Zwróćmy też uwagę na to, co wyprawia defensywa "La Furia Roja". Mają za sobą pięć meczów w turnieju i do tej pory nikt nie zdołał wpakować im piłki do siatki. Utrzymali czysty bilans z Urugwajem, zgasili zapędy Austriaków i po mistrzowsku zamęczyli Portugalię.
Fajerwerki kontra chłodny pragmatyzm
Pamiętajmy, przez jakie męki przechodziła Belgia, zanim wpadła na zdezorientowanych Jankesów. Przepychanki z Egiptem, bezbramkowa nuda z Iranem i rzut karny na wagę uratowania skóry w dogrywce z Senegalem. Ten zespół to obecnie bardziej zlepek gaszących pożary weteranów niż gładko naoliwiona maszyna turniejowa.
Ufanie tutaj rynkom bramkowym to proszenie się o frustrację ze względu na nieprzewidywalność wydarzeń boiskowych. Całkowity brak belgijskiej tarczy oznacza, że Hiszpania równie dobrze może wygrać 1:0, dusząc rywala w zarodku, jak i urządzić strzelnicę kończąc 3:0. Piłka u nogi Rodriego stanowi najbardziej nieprzepuszczalny pancerz w nowoczesnym futbolu.
Dziwi więc, jak bardzo niedawne fajerwerki wzięły górę nad suchą logiką taktyczną. Przecenianie drużyny, która akurat straciła serce swojego pressingu, pachnie sporą bukmacherską naiwnością. My ten prezent w kursach przyjmujemy bez mrugnięcia okiem i pakujemy "Czerwone Diabły" do samolotu powrotnego.


















