Brazylia — Norwegia: otwarty mecz pisany scenariuszem goli

Piąty lipca, godzina 22:00 CEST, MetLife Stadium — Brazylia i Norwegia stają naprzeciw siebie w 1/8 finału mistrzostw świata. Zwycięzca zagra w ćwierćfinale z Meksykiem lub Anglią. Stawka wielka, a historia dodaje pikanterii: Canarinhos w czterech dotychczasowych spotkaniach z Norwegami nie wygrali ani razu.
Nie zamierzam podważać roli faworyta — Brazylia ma głębszą kadrę i wyżej zawieszoną poprzeczkę. Interesuje mnie jednak co innego: charakter tego meczu. A ten, jeśli czytać znaki uważnie, zapowiada się wyjątkowo otwarcie.
Wyrwa w sercu brazylijskiej maszyny
Uraz uda Lucasa Paquety zmusza Ancelottiego do przemeblowania. Wszystko wskazuje, że jego miejsce zajmie Martinelli — piłkarz znakomity, lecz zdecydowanie bardziej bezpośredni, myślący bramką, nie równowagą.
W praktyce oznacza to, że środek pola przykrywać będą jedynie Casemiro i Bruno Guimaraes. A po drugiej stronie czekają Odegaard, Berge i Berg — trio, które potrafi rozgrywać i biegać. Rozciągnięty środek to klasyczny przepis na wymianę ciosów w przejściach.
Dodajmy, że brazylijska defensywa nie jest w tym turnieju twierdzą: traciła gole z Marokiem i Japonią. Nawet w meczach wygranych Canarinhos miewali kwadranse, w których rywal dochodził do głosu zaskakująco łatwo.
Norwegia gra w huśtawkę — i nie zamierza przestać
Zespół Solbakkena nie parkuje autobusu. Podstawowa jedenastka strzelała w każdym meczu tego mundialu, a Haaland rozstrzyga spotkania nawet wtedy, gdy przez godzinę pozostaje w cieniu. Odegaard jest w znakomitej dyspozycji kreacyjnej, Nusa dokłada swoje.
Jest jednak druga strona medalu: Norwegowie systematycznie nie potrafią „zabić" meczu. Senegal i Wybrzeże Kości Słoniowej niemal odrabiały straty w końcówkach. To drużyna, która daje i bierze — idealny partner do widowiska z bramkami po obu stronach.
Warto też pamiętać o okolicznościach: upał w New Jersey sprawia, że obu ekipom zależy, by rozstrzygnąć rzecz w regulaminowym czasie. Dogrywka w takich warunkach to kara, której nikt nie chce odbywać.
Gdzie rynek się zagalopował
Kurs na zwycięstwo Brazylii jest uczciwy, ale pozbawiony marginesu — przeciwko rozpędzonemu Haalandowi i historycznemu „tabu" nie ma tam zapasu. Handicap norweski został już przez rynek wyciśnięty do cna.
Za to scenariusz bramkowy — z osłabionym brazylijskim środkiem, norweskim stylem bez asekuracji i dwiema nieszczelnymi defensywami — wyceniono, moim zdaniem, zbyt ostrożnie. Trzy gole w tym meczu to nie fantazja, lecz logiczna konsekwencja układu sił.






















