Meksyk — Ekwador: Bukmacherzy zapomnieli o logistyce i braku tlenu.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że analitycy układający kursy na to spotkanie zwyczajnie przespali ostatnie debaty o logistyce. Wyceniają ten mecz, jakbyśmy mieli do czynienia z potyczką na luksusowym, neutralnym obozie. Rzeczywistość jednak boleśnie zweryfikuje ich optymizm.
Wyprawa z piekła rodem
Reprezentacja Ekwadoru zaliczyła w grupie wspaniały zryw przeciwko Niemcom i to najwyraźniej zaczarowało rynki. Księgowi zapatrzyli się na ten jeden bohaterski akt, ignorując całkowicie rachunek wystawiony przez logistykę. Lot z Columbus do stolicy Meksyku zamienił się w dziewięciogodzinny koszmar pełen opóźnień.
Sebastián Beccacece może i mówi na konferencjach, że jego drużyna nie szuka wymówek, ale mikrourazy nie słuchają motywacyjnych tyrad. Piero Hincapié borykał się z przeciążeniem mięśniowym, a Enner Valencia po prostu oddycha już rękawami. Teraz ci zmęczeni zawodnicy muszą wyjść na boisko o stawkę.
Największym żartem w tym układzie nie jest nawet samo zmęczenie, tylko miejsce, w którym przyjdzie im się z nim zmierzyć. Zagrają na rozsławionym Estadio Azteca, gdzie rozrzedzone powietrze brutalnie pali nieprzygotowane płuca. To nie jest przytulny stadionik, tylko prawdziwy test wydolności.
Gospodarz w strefie komfortu
Zerkając na drugą stronę barykady, widzimy Meksyk w stanie niemalże idealnym. Gospodarze turnieju nie stracili w fazie grupowej ani jednej bramki, a Javier Aguirre może spokojnie rotować składem ze względów czysto taktycznych. Zero podróżniczego stresu, pełna aklimatyzacja i własna publiczność.
W poprzednich spotkaniach meksykańska machina przypominała wyrachowanego drapieżnika. Zamiast bawić się w hokejowe wyniki, kontrolowali boisko, dusząc rywali odpowiednim tempem. Z tak dobrze ułożoną defensywą mogą bez paniki przyjąć ewentualne zrywy podmęczonego rywala.
Szybkie skrzydła, na których operują Julián Quiñones i Roberto Alvarado, to idealna broń na wolniejszą, uwięzioną w jet-lagu obronę z Ameryki Południowej. Jeśli Meksyk narzuci wysokie tempo od pierwszych minut, goście mogą najzwyczajniej w świecie nie dobiec do przerwy.
Kalkulacja pozbawiona logiki
Bukmacherzy wydają się żyć w przekonaniu, że Ekwador potrafi po raz kolejny wciągnąć rywala w piłkarskie błoto i zagrać na bezbramkowy remis. Owszem, potrafili zanudzić kibiców na śmierć w bezbramkowym spotkaniu z Curaçao. Jednak gospodarze turnieju nie pozwolą na taką stagnację we własnej świątyni futbolu.
Kurs wystawiony na czyste zwycięstwo drużyny gospodarzy to anomalia, z której grzech po prostu nie skorzystać. Rynek zignorował twarde fakty na rzecz sentymentu po ostatnim zwycięstwie Ekwadoru. Mamy tu zespół fenomenalnie wypoczęty przeciwko grupie zmuszonej do koczowania w terminalu.














