RPA — Korea Południowa: taktyczny sabotaż w oparach desperacji.
Wyobraźcie sobie drużynę, która musi wygrać mecz o życie na mistrzostwach świata, ale chwilę wcześniej gubi mózg całej operacji. RPA staje przed takim właśnie wyzwaniem. Bukmacherzy zdają się tego nie zauważać, wyceniając to starcie jak typowy, wyrównany bój o radosne punkty w fazie grupowej.
Tymczasem dla ekipy z Afryki to nie jest zwykły mecz, tylko taktyczny pogrzeb ufundowany na własne życzenie. Trener Hugo Broos otwarcie przyznaje, że jego zespół musi po prostu wyjść i wygrać. Problem w tym, że środek pola z upływem turnieju zaczyna powoli przypominać pustynię po przejściu huraganu.
Pomocnicy na wakacjach, czyli sabotaż idealny
Zawieszenia za kartki to na wielkich turniejach codzienność, ale RPA straciło naprawdę wiele. Zabraknie Teboho Mokoeny, który do tej pory jako jedyny dyktował tempo gry i trafiał z rzutu karnego. To on trzymał tę radosną twórczość z Afryki w jakichkolwiek sensownych taktycznych ramach.
Jakby sportowych absurdów było mało, po czerwonej kartce odpoczywa również kreujący grę weteran Themba Zwane. To tak, jakby z szybkiego samochodu wymontować nagle kierownicę, a potem kazać kierowcy ścigać się o stawkę. Grając o pełną pulę, osłabiony zespół będzie zmuszony jednak ruszyć do ataku.
Rozpaczliwa pogoń punktowa bez funkcjonalnego środka to przepis na dość widowiskową katastrofę. Zespół uwięziony w matematyce opuszcza bezpieczną gardę obronną, zostawiając za plecami autostrady wolnej przestrzeni. Taki wczesny prezent od rywali to czysta poezja dla mistrzów szybkiego przejścia.
Autostrada dla koreańskich gwiazd w Monterrey
Korea wprawdzie potrafiła przegrać z Meksykiem po iście komicznym błędzie w obronie, ale do tego meczu przystępuje w luksusowej sytuacji. Potrzebują zaledwie remisu, aby przyklepać awans. Trener Hong Myung-bo zapowiada przytomnie, że murowanie bramki to proszenie się o gigantyczne kłopoty.
Gracze z Azji planują wrzucić najwyższy bieg dokładnie tam, gdzie zdesperowani rywale będą ewidentnie uciekać do ataku. Son Heung-min, który udając „dziewiątkę” potwornie się męczył, ma wrócić na boki boiska. Będzie pełnymi garściami czerpał z wolnych stref zostawianych przez ofensywne skoki rywali.
Można by pomyśleć o typowaniu małej liczby bramek, obiektywnie patrząc na totalną ofensywną niemoc RPA na tym turnieju. Jeśli jednak Azjaci trafią jako pierwsi, końcowe minuty szybko zaoferują nam prawdziwą łapankę w środku boiska. Szybkie kontry mogą łatwo zepsuć statystyki underowe w mgnieniu oka.
Liniowi analitycy uznali chyba, że zespół w przymusie wygrywania rzuci się z pełną determinacją i uniknie kompromitacji. Obecna, dziurawa układanka z Afryki to natomiast idealny przeciwnik pod szybkie przejścia rywali. Zaufanie wyrachowanym panom z Korei jest tutaj najbardziej logiczną formą inwestycji.













