Kolumbia — DR Kongo: azjatycki handicap bezpieczną przystanią
Mecz Kolumbii z Demokratyczną Republiką Konga na mistrzostwach świata zapowiada się na o wiele bardziej wyrównane starcie, niż sugerują to kursy. Faworyzowani „Los Cafeteros” mają za sobą udane otwarcie – wygraną 3:1 z Uzbekistanem – ale to jeszcze nie dowód, że potrafią rozmontować zablokowaną defensywę. Kongijczycy bowiem już pokazali, jak skutecznie mogą zepsuć szyki nawet największym.
Afrykański mur w Guadalajarze
Podopieczni Sébastiena Desabre’a przyjechali do Meksyku po punkty, a ich występ przeciwko Portugalii był objawieniem. W spotkaniu z Cristiano Ronaldo i spółką oddali Portugalczykom tylko jeden celny strzał, sami zaś wywalczyli zasłużony remis. To była lekcja taktycznej dojrzałości: pięcioosobowa linia obrony z Mbembą i Tuanzebe w środku potrafiła wyłączyć z gry klasowych atakujących.
W dodatku Kongijczycy nie tylko się bronili. Yoane Wissa – strzelec gola na 1:1 – i Cédric Bakambu byli gotowi do błyskawicznych kontrataków. To nie jest zespół, który tylko odbija piłkę i liczy na szczęście. Ich schemat 5-3-2 przechodzi płynnie w 3-5-2, co sprawia, że są niezwykle trudni do rozbicia.
Kolumbia nie ma łatwo – oto dlaczego
W ekipie Néstora Lorenzo oczywiście nie brakuje gwiazd. Luis Díaz to zawodnik zdolny jednym rajdem rozstrzygnąć mecz, James Rodríguez wciąż ma genialne podanie, a Jhon Arias świetnie czyta grę. Jednak ich styl gry – agresywny pressing i częste włączanie bocznych obrońców, zwłaszcza Daniela Muñoza – pozostawia luki w defensywie, które Kongijczycy potrafią wykorzystać.
W meczu z Uzbekistanem Kolumbia straciła bramkę po akcji, która zaczęła się właśnie od odzyskania piłki i szybkiego ataku. Reprezentacja Konga ma dwa groźne skrzydła, które zbierają się do strzału z głębi pola – coś, czego Uzbekistan nie miał. Trener Lorenzo zdaje sobie sprawę z zagrożenia; publicznie ostrzegał przed szybkimi przejściami rywala. Kluczowe będzie dla Colombia utrzymanie cierpliwości i kontroli, a nie gonienie za efektownym wynikiem.
Handicap +1,5 – bezpieczniejsza droga niż under
Analitycy, którzy obstawiają grę na handicap azjatycki DR Konga (+1,5), wychodzą z prostego założenia: bukmacherzy przeceniają zdolność Kolumbii do wygranej dwoma lub więcej bramkami. Tymczasem Kongijczycy udowodnili, że potrafią utrzymać wynik na dystansie. Nawet jeśli w końcu ulegną indywidualnym umiejętnościom Diaza czy Jamesa, najbardziej prawdopodobny scenariusz to zwycięstwo Kolumbii jedną bramką – lub nawet remis.
Under 2,5 również jest logicznym typem, biorąc pod uwagę przewidywany przebieg gry: niskie tempo, dużo walki w środku pola i mało czystych sytuacji. Jednak handicap +1,5 daje dodatkowe zabezpieczenie: nawet jeśli Kolumbia zdobędzie drugiego gola w końcówce (np. po kontuzji, po stałym fragmencie gry), Kongijczycy i tak pokryją linię przy porażce jedną bramką. To solidniejszy wybór w starciu, w którym afrykańska defensywa może zepsuć szyki faworyzowanym rywalom.
Obie ekipy mają dużą motywację: Kolumbia może przypieczętować awans do 1/8 finału już w drugiej kolejce, DR Kongo zaś – po punkcie wywalczonym z Portugalią – marzy o historycznym awansie. Atmosfera w Guadalajarze będzie gorąca, ale nie ma co liczyć na pogrom. Kongijczycy są zbyt dobrze zorganizowani, by dać się rozbić.














