Anglia — Ghana: faworyt może wygrać bez fanfar
Spotkanie Anglia — Ghana w ramach Mistrzostw Świata FIFA 2026 rozpocznie się 23 czerwca 2026, 22:00 CEST. Na papierze wszystko mruga na czerwono-biało, ale futbol lubi czasem postawić na stole garnek z pokrywką.
Anglia jest słusznym faworytem, bo ma Kane’a, Bellinghama, Rice’a i szerokie skrzydła do naciskania rywala. Po meczu z Chorwacją widać było też, że Thomas Tuchel nie chce drużyny siedzącej nisko i liczącej minuty jak drobne w sklepie.
To jednak nie znaczy, że od razu trzeba kupować opowieść o pogromie. Zwycięstwo Anglii i wysoka wygrana to dwie różne książki, a bukmacherzy zdają się tu czytać je jedną zakładką.
Ghana ma rygiel w środku pola
Najważniejszy detal to powrót Thomasa Parteya. Dla Ghany to nie jest kosmetyka, tylko solidna zasuwka na drzwiach, które Anglia będzie próbowała otwierać przez Bellinghama, Kane’a i wejścia skrzydłowych.
Ghana pod Carlosem Queirozem raczej nie pójdzie w radosną wymianę ciosów. Bardziej prawdopodobny jest kompaktowy blok, cierpliwe przesuwanie i szukanie przejść po odbiorze.
Semenyo, Sulemana, Ayew czy Iñaki Williams dają narzędzia do wyjścia w przestrzeń, nawet jeśli Ghana przez długie fragmenty będzie bez piłki. Tu nie trzeba dominować, żeby utrzymać wynik w rozsądnych granicach.
Anglia ma armaty, ale nie musi strzelać salwami
Tuchel nie wystawia rezerw, więc motywacja Anglii jest jasna: wygrać, przejąć kontrolę w grupie i dopiero później myśleć o oszczędzaniu nóg. Rice ma zacząć, Madueke i Gordon mogą rozciągać grę, a Kane zrobi porządek tam, gdzie inni widzą tłok.
Ale są też małe hamulce ręczne. Bukayo Saka ma być raczej bronią z ławki, John Stones również nie wygląda na pewniaka do wyjściowego składu, a po błędach z Chorwacją Anglia może bardziej pilnować zabezpieczenia niż wciskać gaz do podłogi.
To ważne przy handicapie, bo faworytowi nie wystarczy po prostu kontrolować meczu. Musiałby zamienić przewagę w wysoką wygraną, a to wymaga niemal czystej realizacji planu od pierwszej do ostatniej minuty.
Rynek za mocno pokochał scenariusz fajerwerków
Ghana z Panamą nie zachwyciła w kreacji, to prawda. Było sporo nerwów, mało płynności i gol dopiero w samej końcówce, więc trudno udawać, że to ofensywna maszyna z wystawy.
Jednocześnie taka drużyna może być niewygodna dla wielkiego faworyta. Jeśli Ghana nie rozsypie się w centrum, a Partey pomoże przetrwać pierwsze fale pressingu, Anglia może wygrać mecz bez zamieniania go w paradę strzelecką.
Ryzykiem pozostaje bramkarz Ghany, bo niepewność po urazie Ati-Zigiego może boleć przy stałych fragmentach i dośrodkowaniach. Dlatego nie uciekam w niski total, tylko wolę margines na to, że Anglia swoje znajdzie, ale nie odjedzie za daleko.
W skrócie: faworyt jest właściwy, lecz linia handicapu wygląda jak doprawiona odrobinę zbyt hojną ręką. Ghana ma dość organizacji i fizyczności, by przegrać godnie, a dla naszego kuponu właśnie o tę godność wyniku chodzi.













