Francja — Senegal: mecz otwarcia, w którym mniej znaczy więcej
Są mecze otwarcia, które wyglądają jak fajerwerki, i takie, które przypominają ostrożny pojedynek szachistów, gdzie obie strony bardziej boją się błędu niż marzą o efekcie. Francja kontra Senegal w nowojorskim MetLife Stadium ma wszelkie cechy tej drugiej kategorii — i właśnie tu rynek, jak sądzę, nieco przesadza z optymizmem.
Francuski atak gra, lecz obrona dwa razy łapała czkawkę
Owszem, ekipa Didiera Deschampsa jest głębsza, ma wyższy sufit ofensywny i prawo do roli wyraźnego faworyta. Olise wszedł w czerwcu w decydującą formę (hat-trick z Irlandią Północną), Mbappé jest w centrum układanki, a ławka potrafi odmienić linię ataku jednym ruchem. L’Équipe zwraca jednak uwagę na coś innego: prawdopodobne 4-2-3-1 „przechyla się do przodu” i stawia Francuzów przed „niebezpiecznym wyzwaniem równowagi”.
I nie są to czcze obawy. W czerwcu Francja dwukrotnie inkasowała gole dziecinnie łatwo — najpierw przegrana 1:2 z Wybrzeżem Kości Słoniowej po szybkich kontrach, potem strata bramki z Irlandią Północną przy pierwszej groźnej sytuacji rywala. Sam Deschamps nazwał porażkę „przypomnieniem” i przyznał, że afrykańscy rywale są przeciwko Francji „hiper zmotywowani”.
Senegal odzyskał liderów — to już nie ta obrona, którą topiło USA
Tu tkwi sedno. Rynek zdaje się pamiętać Senegal z towarzyskiego klęski 2:3 z USA, gdzie miejscowa prasa pisała wprost o „totalnej katastrofie” całej defensywy. Tyle że tamta linia była zrotowana. Wiwsport donosi, że Kalidou Koulibaly i Idrissa Gana Gueye wyzdrowieli i powinni zagrać od pierwszej minuty — a to materialnie inna jakość zarówno w środku obrony, jak i w odbiorze w środku pola.
Pape Thiaw zapowiada, że ma do dyspozycji cały skład i pokaże „prawdziwą wersję” Senegalu. Logika turniejowa jest po stronie ciasnego, niskiego meczu: nawet minimalna porażka z niewielką stratą w bilansie bramek im pasuje, a remis byłby ogromnym wynikiem. Stąd zapowiedź zwartego średniego bloku, twardych pojedynków przez Gueye, Pape Gueye i Lamine Camarę oraz prostych wyprowadzeń do Mané i Ismaïli Sarra.
Dochodzi do tego klasyka gatunku: pierwsze mecze mistrzostw świata bywają zachowawcze, bo nikt nie chce zaczynać turnieju od strzału w stopę. Warunki w East Rutherford zapowiadają się ciepłe, ale nie ekstremalne, więc i tempo nie musi wystrzelić.
Rozważałem alternatywy. Handicap (−1,5) Francja kusi klasą faworyta, ale wymaga wygranej dwoma golami przeciwko wzmocnionej defensywie — zbyt optymistycznie. Remis to ładny scenariusz, lecz jako pojedynczy zakład to już loteria. Trzymam więc niską pewność: atak Francji potrafi rozstrzygnąć wszystko w dwadzieścia minut, dlatego stawka jest skromna — ale przebicie 2,5 wydaje się mniej prawdopodobne, niż dyktuje kurs.







