USA — Bośnia i Hercegowina: rynek wciąż boi się Turcji
Analitycy rynku widzą w Bośni i Hercegowinie drużynę zdolną utrzymać wynik w granicach jednego gola. To błąd. Mecz z Turcją był martwym spotkaniem, w którym Mauricio Pochettino dokonał dziewięciu zmian i nie miał już o co walczyć.
Bośnia gra zwarty blok 3-4-1-2 i liczy na pojedyncze kontrataki przez Dżeko oraz Demirovicia. W praktyce jednak ich pressing jest selektywny, a koncentracja w defensywie często spada po dwudziestej minucie.
Powrót Pulisicia i szerokość skrzydeł
Christian Pulisic wraca do składu po kontuzji i krótkim występie przeciwko Turcji. Jego obecność przywraca USA pionowe ataki lewą flanką oraz jakość dośrodkowań i dryblingu w polu karnym.
Dest i Robinson dostają przestrzeń do wrzutek, a McKennie z Tillmanem kontrolują drugą piłkę. To dokładnie ten mechanizm, który rozbił Paragwaj i Australię w fazie grupowej.
Bośnia bez realnej odpowiedzi
Bośniacy nie pokazali w turnieju stałego, wysokiego pressingu. Ich największe zagrożenie to błędy rywala i stałe fragmenty, ale USA rzadko oddają piłkę tanio pod własnym polem karnym.
Przy stanie 1-0 lub 2-0 Bośnia szybko traci rytm i cofa się głębiej. Wtedy przewaga USA w tempie i jakości rotacji staje się miażdżąca.
Publiczność w Santa Clara dodatkowo podkręca presję na gospodarzy od pierwszych minut. Bośnia nie ma doświadczenia w takich warunkach na mundialu.














