Francja — Szwecja: defensywny kłopot Szwedów otwiera drogę do overa
Mecz 1/16 finału mundialu zapowiada się znacznie ciekawiej, niż sugerowałaby różnica klas. Francja, która w fazie grupowej strzeliła dziesięć goli, mierzy się ze Szwecją kompletnie rozbitą defensywnie po kontuzji Isaka Hiena. Szwedzka federacja potwierdziła: ich najsilniejszy i najszybszy stoper opuścił turniej z powodu urazu mięśnia dwugłowego.
To nie jest zwykła strata. Hien był filarem, który w trzech meczach grupowych zbierał najwięcej krytycznych uwag od rywali. Bez niego Potter musi na nowo kleić linię obrony, a Victor Lindelöf będzie cofnięty głębiej. Problem w tym, że ta sama defensywa puściła już pięć bramek Holandii, a teraz ma przed sobą Mbappé, Dembélé i Olise'a.
Francuska maszyna napędzana na maksa
Deschamps nie zamierza hamować. Po znakomitej fazie grupowej, w której jego zespół wygrał wszystkie trzy mecze, selekcjoner zapowiada, że teraz zaczyna się nowa, pucharowa przygoda. I robi wszystko, by utrzymać ofensywny rytm – wraca Rabiot z Tchouaménim, a w ataku baraszkują Barcola i Dembélé.
Francuzi już pokazali, że potrafią wbijać rywalom po kilka goli, ale też sami bywają podatni na straty. W starciu z Norwegią stracili gola zaraz po tym, jak wyszli na 2:0. Rywale Deschampsa – Senegalczycy i Norwegowie – udowodnili, że w tej drużynie są luki, które można wykorzystać po szybkim przejściu do ataku.
Szwedzi nie zamierzają się tylko bronić
Graham Potter mówi wprost: „Nie możemy bronić się przez 90 minut”. I ma ku temu dobre powody. Isak, Gyökeres i Elanga to trio, które w każdym meczu potrafi napsuć krwi nawet najlepszym. Elanga strzelał w dwóch ostatnich spotkaniach, a Isak jest w formie życia.
Szwedzi mają też dodatkowy dzień regeneracji i grają w upale, co – jak podkreślają francuskie media – może spłaszczyć nieco przewagę techniczną faworyta. Jeśli Szwecja utrzyma się w grze przez pierwsze pół godziny, a potem odpowie po szybkim kontrataku, to mecz może eksplodować.
Dlaczego over 3.5 ma sens
Bukmacherzy delikatnie przechylają się w stronę undera, licząc na kontrolowane zwycięstwo Francji 2:0 czy 3:0. Tylko że ta Szwecja – nawet osłabiona w defensywie – ma w ofensywie broń, która może sprawić, że Trójkolorowi nie utrzymają czystego konta. A Francja atakuje tak intensywnie, że sama może wbić trzy–cztery gole.
Widzieliśmy już, jak Holandia rozrywała Szwedów po dośrodkowaniach i grze skrzydłami. Francuzi mają w swoich szeregach idealnych wykonawców do takiej taktyki – Dembélé i Olise regularnie dostarczają piłki w pole karne, a Mbappé czyha na błędy. Bez Hiena, który wygrywał pojedynki główkowe i gasił pożary, szwedzka defensywa wygląda krucho.
Dlatego obstawiam over 3,5 gola – to zakład, który daje więcej miejsca na błędy i lepiej oddaje realny przebieg tego starcia. Francja -1,5 też jest kuszące, ale jeden gol Szwedów potrafi zniweczyć cały handicap. Over 3.5 łączy w sobie siłę ofensywną faworyta i podatność na straty obu stron.














