Czechy — Meksyk: dwie kadry na pół gwizdka zapowiadają mecz z gatunku oszczędnych
Bywają mecze, w których obie ławki rezerwowych mówią więcej niż cała przedmeczowa retoryka. Tutaj selekcjonerzy zgodnie postanowili przyciszyć ofensywę — każdy z własnych, ale zbieżnych w skutkach powodów.
Meksyk oszczędza siły na to, co najważniejsze
Javier Aguirre ma już komfort awansu i pierwszego miejsca w grupie, więc gra w trybie konserwacji organizmów. Na ławce wylądowali Jiménez, Giménez, Vásquez, Gallardo, Lira i Fidalgo — czyli niemal cały kręgosłup.
To nie jest oddanie meczu walkowerem, bo trener wprost zarzeka się, że "niczego nie zamierza podarować". Ale linia ataku z Guillermo Martínezem na szpicy to inny profil niż finiszer pokroju Jiméneza — mniej zimnej krwi w polu karnym, mniej sytuacji rozstrzyganych jednym dotknięciem.
Cały turniejowy charakter Meksyku zresztą sprzyja takiemu czytaniu. Dwie wygrane, w których padło raptem jeden i dwa gole, plus wyraźna skłonność do duszenia tempa, gdy tylko obejmą prowadzenie.
Czechy w trybie przetrwania — bez swojej najcięższej artylerii
Paradoks polega na tym, że to drużyna grająca o wszystko schowała swoje najmocniejsze karty. Na ławce usiedli Schick — najczystszy egzekutor — oraz Souček, czyli powietrzny taran od stałych fragmentów.
A przecież to właśnie długie auty, rożne i dośrodkowania Coufala były dla Czechów najbardziej wiarygodną drogą do bramki. El País nie bez powodu wskazywał czeską "fuerza aérea" jako główny problem Meksyku — tyle że bez Schicka i Součka ta artyleria strzela ślepakami.
Do tego dochodzą problemy zdrowotne: kontuzja Davida Juráska osłabia lewą stronę i wyjścia z kontrą. Koubek nazwał to spotkanie "nowym barażem, ostatnią szansą", lecz sam przyznawał, że największą bolączką jego zespołu jest utrzymanie piłki.
Wysokość, deszcz i logika gry na remis tempa
Mecz toczy się na Estadio Azteca, na blisko 2300 metrach nad poziomem morza, co Czesi otwarcie wskazują jako utrudnienie. Czwartkowa prognoza zapowiada deszcz przez większość dnia, a rozmiękła murawa spowalnia akcje przejściowe.
Złóżmy to w całość: dwie rotowane, pozbawione ostrza drużyny, jedna oszczędzająca nogi, druga bez swoich najgroźniejszych narzędzi. Z takich składników rzadko rodzi się festiwal bramek — częściej mozolna, zachowawcza szachownica.
Rynek koronuje Meksyk na faworyta i to słusznie, ale total wokół 2,5 traktuje jak rzut monetą. Tymczasem składy po cichu przepisały scenariusz na mecz oszczędny i przyklejony do ziemi.
Kusiło mnie, by sięgnąć po handicap Meksyku, lecz pozbawiona klasycznych napastników ekipa Aguirre nie jest profilem, który rozjeżdża zdeterminowanego rywala dwoma golami. To właśnie ten dobór kadry odradza taki wariant.














