Urugwaj — Wyspy Zielonego Przylądka: bezpłodny atak Celeste przeciwko blokowi Rekinów
Reprezentacja Urugwaju wylądowała w Miami w sytuacji podbramkowej. Po remisie 1:1 z Arabią Saudyjską „Celeste” muszą wygrać, by utrzymać realne szanse na wyjście z grupy H. Problem w tym, że drużyna Marcela Bielsy notuje serię pięciu meczów bez zwycięstwa, a w ofensywie wygląda bezradnie wobec niskiego bloku.
Brak lock-pickera w środku pola
Największym ciosem dla Urugwaju jest absencja Giorgiana de Arrascaety. Bez naturalnego rozgrywającego, który potrafi znaleźć lukę w gęsto ustawionej obronie, atak Celeste traci na finezji i staje się przewidywalny. Bielsa wprawdzie przesunął Federico Valverde do środka, ale to nie zastąpi kreatywnego mózgu, jakiego brakuje.
Na domiar złego na ławce wylądował Darwin Núñez — najgroźniejszy napastnik w kadrze. Według doniesień z Urugwaju Bielsa postawił na Fidela Viñasa, co ma poprawić strukturę ataku, ale jednocześnie odbiera zespołowi ostrość w polu karnym. Bez Núñeza i Arrascaety siła rażenia Urugwaju znacząco spada.
Rekiny postawią mur, a upał spowolni grę
Wyspy Zielonego Przylądka pokazały przeciwko Hiszpanii, że potrafią bronić się z niezwykłą dyscypliną. Remis 0:0 z „La Roja” nie był przypadkiem — zespół Bubisty zagrał skoncentrowany, kompaktowy blok, zmuszając rywala do bezradnej wymiany podań. Teraz zamierzają powtórzyć ten scenariusz, a motywacja jest ogromna, bo wygrana daje im realną szansę na awans.
Dodatkowym sprzymierzeńcem Rekinów będzie pogoda. W Miami o godzinie rozpoczęcia meczu panuje około 30°C i wysoka wilgotność, co sprzyja niskiemu tempu i długim przerwom w grze. Rodrigo Bentancur sam przyznał, że Urugwaj musi „inteligentnie gospodarować siłami”. Dla drużyny, która chce atakować przez 90 minut, to fatalna wiadomość.
Wszystkie te czynniki składają się na obraz frustrującego, niskobramkowego widowiska. Mecz z Arabią Saudyjską pokazał, że Urugwaj może mieć problem ze strzeleniem nawet jednego gola, a Wyspy Zielonego Przylądka raczej nie pomogą, bo będą nastawione na przetrwanie. Scenariusz 0:0, 1:0 lub 1:1 jest tu znacznie bardziej prawdopodobny niż festiwal bramek.














